czwartek, 27 lutego 2014

"Wiosenne dziewczęta" - Brandon W. Jones

Tytuł oryginalny: "All Woman and Springtime".
Tłumacz: Anna Zeller.
Wydawnictwo: Wielka Litera, 2014.
Liczba stron: 448.
Oprawa: miękka.
Rozpoczęcie lektury: 21.02.2014.
Zakończenie lektury: 24.02.2014.
Moja ocena: 7/10.

"Wiosenne dziewczęta" to dramat obyczajowy debiutującego pisarza i miłośnika sztuki, Brandona W. Jonesa. To przejmująca opowieść o nastoletnich Koreankach skrzywdzonych przez los, których "ścieżka przetrwania nie przecinała się ze ścieżką szczęścia"*. Jak autor zaznacza na wstępie, nie jest to utwór dla młodszych czytelników - tematyka polityki koreańskiej, seksu i prostytucji chyba mówi sama za siebie.

Czasy panowania Kim Dzong Ila. Gyong-ho (Gi) i Il-sun są sierotami mieszkającymi w sierocińcu dla dziewcząt. W wieku siedemnastu lat rozpoczynają pracę w szwalni pod okiem groźnego brygadzisty. Bohaterki są najbliższymi przyjaciółkami, mimo iż dzielą je widoczne gołym okiem różnice charakterów. Borykająca się z traumą z dzieciństwa, zamknięta w sobie Gi o wyglądzie chłopczycy jest wzorową i pracowitą obywatelką komunistycznej Korei Północnej, a w sytuacjach kryzysowych radzi sobie, uciekając obsesyjnymi myślami do świata matematyki. Z kolei piękna Il-sun jest buntownicza i pragnie korzystać z życia pełnią sił, nawet jeśli w jej kraju jest to zabronione. Obie mają to nieszczęście trafić na nieodpowiednich - okrutnych - mężczyzn, poprzez co zostają sprzedane do kapitalistycznej Korei Południowej, a później Stanów Zjednoczonych jako prostytutki. Niewola, jakiej doświadczą, zmieni ich życie - niekoniecznie na dobre, ale już na zawsze.

Jak na debiut, "Wiosenne dziewczęta" są naprawdę dobrą książką, choć styl pisarski Jonesa wymaga doszlifowania, by móc mówić o nim jako o jedynym w swoim rodzaju i wyrazistym. Rozdziały są krótkie, powieść czyta się jednym tchem nie tylko dzięki wciągającej fabule, ale i sprawnemu jej prowadzeniu - autor bowiem pisze rzeczowo, konkretnie, nie rozwodząc się nad szczegółami, choć od czasu do czasu przytacza ciekawostki z życia bohaterów pojawiających się w utworze. Utworze, który jest niezwykle realistyczny, dlatego też tak mocno oddziałuje na odbiorcę i jego emocje. Pisarz bez ogródek kreuje obrazy rygorystycznego życia mieszkańców Korei Północnej, które jest wręcz ściśle zdefiniowane i określone przez władzę i przypomina służbę Republice, Umiłowanemu Przywódcy, któremu przyszło sprawować w państwie najwyższy urząd po śmierci Wielkiego Wodza, Kim Ir Sena. Bohaterki wychowane według zadziwiających i oburzających zasad panujących w ich kraju, żyjące tylko dla niego, nie wiedzą praktycznie nic na temat reszty świata, dlatego po opuszczeniu pierwszego więzienia i trafieniu do następnego, czyli świata prostytucji i pornografii, tak bardzo uderza w czytelnika ich nieporadność i naiwność wynikająca z niewiedzy. A jeśli dodać do tego wszystko to, do czego są zmuszane, czyli wykonywania striptizu i uprawiania ohydnego seksu za pieniądze, smutek i współczucie dla dziewcząt stają się jeszcze większe i silniejsze.

Ludzie, z którymi muszą obcować Gi, Il-sun, a także poznane przez nie nieco później Cho i Jasmine, są na ogół źli, bezwzględni lub - w najlepszym przypadku - obojętni. Wśród nich wyróżnia się pan Choy, alfons wykorzystujący nieświadome charakteru pracy prostytutki i wynikających z niej zagrożeń młode kobiety z zagranicy. "Jego towarem były dziewczyny i żeby stać się głównym graczem na rynku, musiał kontrolować wszystkie aspekty tego przemysłu: porno w Internecie, filmy porno, gazety porno, burdele i kluby ze striptizem"**. Na przykładzie dwóch dziewcząt doskonale widać, jak były i są przez niego traktowane przedstawicielki płci pięknej: "Kobiety przywykły do prostego, surowego życia, więc można było je tanim kosztem wykarmić i utrzymać. Cieszyły się, że mogą mieszkać na zapleczu w magazynie, co oczywiście nic go nie kosztowało. Może nie były najbardziej atrakcyjnymi dziwkami, ale ciężko pracowały i miały sporo klientów. Kiedy już się zużyły, sprzedał je na żony zdesperowanym chłopom ze wsi. Z biznesowego punktu widzenia był to doskonały zwrot inwestycji!"***. Inną negatywną postacią w książce Jonesa jest pani Cha, burdelmama, która robi wszystko, by jak najdłużej czerpać korzyści z handlu ciałami jej "podopiecznych". To właśnie z powodu jej brutalnego postępowania cierpienie Il-sun osiąga niewyobrażalnie wielkie rozmiary i doprowadza ją do skraju rozpaczy i szaleństwa.

"Pomyślała o swoich niespełnionych marzeniach o żołnierzu, dziecku (...) Czy zakochanie się w niej, prostytutce, na zawsze pozostanie żartem? Była kobietą, której mężczyźni używali dla przyjemności, a potem się pozbywali. Była skalana, tknięta przez tylu mężczyzn. Czy kiedyś odzyska niewinność?"****. Takie i podobne myśli nie opuszczają Gi, Il-sun, Cho i Jasmine przez cały okres ich przebywania w niewoli. Ich dziecięce i nastoletnie pragnienia założenia rodziny oraz wykonywania spokojnej pracy nie zanikają, ale zaczynają przeplatać się z marzeniami o wolności. Wiara w to, że te drugie kiedyś się spełnią, niektóre osoby - zwłaszcza tak twarde i wytrwałe jak Gyong-ho - trzyma przy życiu.

Niewiarygodne, przerażające i przykre jest to, przez co musiały przejść bohaterki "Wiosennych dziewcząt" Brandona W. Jonesa. Nie do pomyślenia jest to, że coś takiego naprawdę przytrafiało się i zapewne nadal przytrafia wielu kobietom na całym świecie. Odzierane z godności, wolności i szczęścia, Gi i Il-sun niejednokrotnie potrafiły wyłapać, wychwycić dobre strony i plusy poniżającej pracy, takie jak posiadanie całkiem przyjemnego kąta do spania, otrzymywanie smacznego pożywienia, a nawet pieniędzy, które mogły wydać na kosmetyki lub ciuchy, oraz doświadczanie ciepła u boku mężczyzn-klientów, kiedy wokół panowały srogie warunki pogodowe. Tego typu zachowania i odczucia młodych kobiet może i zakrawały na paradoks, ale też były jednym z czynników gwarantujących ich dalszą egzystencję. Powieść wywołała we mnie mnóstwo emocji. Niepokoiła mnie i smuciła na przemian. Opisana w niej historia Gyong-ho, Il-sun i ich koleżanek zakończyła się wzruszająco, ale nie dla wszystkich dobrze. Tym bardziej czytelnik jest w stanie zapamiętać ją na długo. Warto poznać, polecam.

*s.221
**s.217
***s.218
****s.247

Za egzemplarz recenzencki uprzejmie dziękuję wydawnictwu Wielka Litera.
Recenzja napisana dla portalu IRKA.

7 komentarzy:

  1. Ciężka książka, ale czasem i take warto przeczytać. Myślę, że się nią zainteresuję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Interesują mnie książki umiejscowione w Korei Północnej, więc na pewno sięgnę po tę powieść. Podobny wątek jest też w powieściach Lisy See "Dziewczęta z Szanghaju" i " Marzenia Joy", polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie czytam. Jak do tej pory robi wrażenie

    OdpowiedzUsuń
  4. Książka raczej nie dla mnie, ale kto wie? Wydaje się bardzo ciekawa.

    http://kacik-naszych-ksiazek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Po recenzji jaką opublikowałaś bardzo chcę ją przeczytać

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...