sobota, 1 czerwca 2013

Podsumowanie maja

Oj, to podsumowanie ani trochę nie będzie napawać optymizmem kogokolwiek ani dumą - mnie. Maj był okropnym miesiącem, jeśli chodzi o czytanie książek. Po raz pierwszy, odkąd założyłam tego bloga, zaniedbałam go na calutki miesiąc, a i wszystko wskazuje na to, że czerwiec nie będzie lepszy :(. A wszystkiemu winne były i są: sesja letnia (zakończona pozytywnie za pierwszym podejściem :)), praca magisterska (którą nadal piszę - jestem gdzieś w połowie, na szczęście badania przeprowadzone, teraz wystarczy je zanalizować; moja promotorka chce, abym broniła się w lipcu, natomiast ja obstawiam wrzesień), "praca", jaką wykonuję, rysując to i owo, a ponadto liczne obowiązki domowe i okoliczności rodzinne. Mam nadzieję, że moja długotrwała nieobecność w blogosferze zostanie mi wybaczona zarówno przez Was, jak i cierpliwych przedstawicieli poszczególnych portali i wydawnictw, którzy w dalszym ciągu o mnie nie zapominają ;).
A poniżej w skrócie efekty minionego miesiąca:
1) Liczba przeczytanych książek - 2 (+3. rozpoczęta), czyli 678 stron:
- lepsza książka - "Michael Douglas. Biografia" - Marc Eliot (7/10)
- słabsza książka - "Pan Przypadek i trzynastka" - Jacek Getner (6/10)
2) Liczba zrecenzowanych książek - 0.
3) Liczba książek, które zawitały w mojej biblioteczce - 2:
- otrzymane do recenzji - 1;
- wygrane - 1.
4) Liczba wyświetleń bloga - 3338.

A oto moje opowiadanie, które otrzymało wyróżnienie (w postaci książki) w konkursie organizowanym przez wydawnictwo Albatros:

            Oto ja, facet o podwójnym wizerunku, George Rosewater. Gdy przeglądam się w lustrze, w słabym świetle marcowego poranka, jestem najprzystojniejszym mężczyzną świata, ale za niecałe trzy godziny się to zmieni – stanę się szanowanym adwokatem, który będzie musiał się zmierzyć z, na szczęście, wcale nie najgorszą sprawą w swej karierze zawodowej. Mój klient, mężczyzna w średnim wieku podejrzany o uprowadzenie i zamordowanie zaginionej przed paroma miesiącami dziewczyny, jest niewinny. I dzisiaj, ostatni szczegół w postaci piątego świadka, który zgodził się zeznawać, zmieni los oskarżonego na dużo, dużo lepszy.
         Opuszczam sypialnię i udaję się do kuchni, gdzie moja seksowna żona przyrządza śniadanie. Otoczona satynową czernią i purpurą w postaci kusej piżamki wygląda jak prawdziwa suka z klasą. Myśl o tym strasznie mnie podnieca, ale chwilę później zostaję gwałtownie sprowadzony na ziemię, gdy słyszę pytanie Karen:
- Byłeś wczoraj w kościele, tak jak obiecałeś?
- Kochanie, chcesz mnie zagonić chyba już do ósmej spowiedzi w tym roku, a mamy dopiero marzec!
- Nie przesadzaj, George – smakowita jajecznica z bekonem pojawia się na moim talerzu. – Za kilka dni Wielkanoc.
- Podarujmy sobie święta, Karen, wyjedźmy gdzieś… - korzystam z mojego nieudolnego daru przekonywania.
- Wyjedziemy w sezonie urlopowym, mój drogi, na siedem dni w lipcu – gasi mnie małżonka. – A tymczasem wspaniale ugościmy Ralpha i jego rodzinę.
        Wizja spędzenia trzech tygodni z moim bratem, jego zrzędzącą żoną i rozwrzeszczanymi dzieciakami jest co najmniej przerażająca. Podejmuję grę, wcielając się w rolę uciekiniera:
- Pracuję w święta – mówię z okiem będącym już na krawędzi mrugnięcia.
- Oboje dobrze wiemy, że nie – uśmiecha się Karen, potrząsając głową z burzą czarnych, niepoddających się prawu grawitacji loków. – Będziesz w święta w domu, z rodziną, tu, gdzie twoje miejsce. Nie masz nic do stracenia.
- Jeśli powiesz mi, bym przyszedł, rzucę wszystko i przyjdę… ale musisz mnie poprosić – żartuję, ale intuicja podpowiada mi, że serce kobiety mojego życia fika w tym momencie koziołki z radości i woła niemym głosem: „zostań przy mnie”.
- Proszę… - szepcze zmysłowo i bez litości Karen.
- Oczywiście, kochanie, że dotrzymam ci towarzystwa w święta – mówię. – A wiesz dlaczego? Ponieważ cię kocham.
- No, no, tylko bez sentymentów mi tutaj! – śmieje się moja żona wstając od stołu i zbierając naczynia.
         Na mnie też już czas. Żegnam się z moją ikoną piękna i stylu czułym pocałunkiem, zawierając nić miłosnego porozumienia, i wychodzę z domu szybkim krokiem. Do sądu mam niemały kawałek drogi – najpierw muszę przejść parę ruchliwych przecznic, a następnie przejechać trzy stacje metrem. Pogoda dziś dopisuje. Szczególnie cieszę się z wiosennego słońca, którego nie mam nigdy dość. Mijam dwie nastoletnie dziewczyny z lodami i zdaję sobie sprawę, że jest naprawdę ciepło, jak na tę porę roku. Po drugiej stronie ulicy jacyś nowożeńcy odjeżdżają wypolerowanym autem spod kościoła, a spoglądający za nimi ksiądz spostrzega i mnie, wołając głośno:
- Niech pana Bóg błogosławi, panie Rosewater!
            On zawsze jest taki wylewny. Martwi się o mnie i moją pracę. Macham do niego i idę dalej. Zatrzymuję się na chwilę przed moim ulubionym sklepikiem z marzeniami oferującym klientom wyborne trunki z całego świata. Z racji tego, iż jego właścicielem jest Chińczyk, pan Chan, lokal z zewnątrz przyozdobiony jest dziewięcioma smokami wokół okien, a dziesiąty, największy z nich, czerwony smok, widnieje nad drzwiami, strasząc groźną paszczą. Za każdym razem mam wrażenie, że oczy smoka odprowadzają mnie aż do samej stacji metra.
           Po kilku minutach stoję już przed imponującym budynkiem sądu. „Zachowaj spokój”, myślę sobie, bo z lekka zaczynam się denerwować, choć nie powinienem. Na sali rozpraw witam się przyjaźnie z klientem i jego nastoletnim synem, który od samego początku ma wypisane w oczach przerażone „obiecaj mi, że będziesz wolny” skierowane do ojca. Spoglądam na oskarżyciela i jego zaciętą minę mówiącą „wycofaj się albo zginiesz”. Uśmiecham się drwiąco i już ze stoickim spokojem siadam na swoim miejscu, oczekując wejścia na salę ostatniego sędziego przysięgłego i sędziego, który rozpocznie rozprawę.
            Tak jak mówiłem już wcześniej, zakończyła się ona pomyślnie dla mojego klienta – nie było innej opcji. Po wyjściu z gmachu sądu świat staje się dla mnie jeszcze piękniejszy. Zaczynam się nawet cieszyć, o ironio, z nadchodzącej Wielkanocy. Udaję się na stację metra. Chwilę później słyszę za sobą odgłosy ciężkich, ale szybkich kroków. Z ciekawości chcę obejrzeć się za siebie, ale w tym samym momencie jakiś potężny mężczyzna wpada na mnie z impetem, powalając mnie na ziemię i zatykając mi usta silnym łapskiem. Oszołomiony słyszę charczący szept: „Jesteś następny”, po czym coś ciężkiego spada mi na głowę i… tracę przytomność.

Tak jak pisałam na początku, czerwiec również nie będzie dla mnie łaskawy, także blogosfera znów sobie ode mnie "odetchnie" - dalsza walka z magisterką, uroczystość 25-lecia ślubu rodziców, być może też krótki wypad nad morze, wszystko razem wzięte zabierze mi mnóstwo czasu. Wierzcie mi, nie mogę się doczekać okresu wakacyjnego, w którym będę mogła do woli nacieszyć się książkami i powrócić do ich recenzowania. Bardzo chcę tu powrócić - jak najszybciej, pełna radości i zapału :). Pozdrawiam Was serdecznie!

20 komentarzy:

  1. Milo, ze wpadlas. Zycze powodzenia w czerwcu i udanych wakacji!

    OdpowiedzUsuń
  2. Gratuluję wygranej! Powodzenia w realizacji planów!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeszcze tylko praca magisterska i wakacje? Nie martw się pewnie w lato nadrobisz z nawiązką :)

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na to wygląda, choć myślę, że skoro chcę się bronić we wrześniu, to i w wakacje trochę posiedzę nad mgr ;). Ale to tylko trochę :D. Pozdrawiam również!

      Usuń
  4. Gratuluje wygranej i trzymam kciuki za jeszcze lepsze wyniki czytelnicze ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie martw się! :) Ja chociaż miałam czas to i tak zaniedbałam czytanie. Gratuluję wygranej! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Gratuluję wyróżnienia, a statystykami się nie przejmuj. Nie każdy miesiąc musi obfitować w wiele lektur. Będzie lepiej :)
    Pozdrawiam
    Miłośniczka Książek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby, oby :).
      Dziękuję pięknie, pozdrawiam również!

      Usuń
  7. Obowiązki trzeba wykonywać. Nie przeskoczy się wszystkiego, ale liczy się pasja, a nie akord.
    Gratuluje wygranej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładnie napisane :). Tylko tak mi brakuje tego czytania... :(.
      Dziękuję!

      Usuń
  8. Niestety czasu również mi brak na czytanie i regularne prowadzenie bloga, ale takie życie. Nie można rzucić wszystkiego i tylko czytać, chociaż fajnie by było :) Trzymam kciuki za to, żeby czerwiec był lepszym czytelniczo miesiącem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i Tobie również życzę, by tego czasu na czytanie było dużo więcej ;). Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Gratuluję opowiadania i trzymam kciuki za studia, skup się na tym, a my poczekam cierpliwie aż do nas wrócisz:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Nie mogę się doczekać, kiedy wrócę to "na stałe" ;).

      Usuń

  10. Chyba większość z nas narzeka na brak wolnego czasu, który jak dla mnie płynie z dnia na dzień coraz szybciej. Opowiadanie bardzo ciekawe.
    Życzę powodzenia w ukończeniu pracy magisterskiej:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym czasem to niestety racja...
      Dziękuję, przyda się, oj, przyda :).

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...