sobota, 4 lutego 2012

Na co polować w lutym...

...czyli wybrane NOWOŚCI  i  WZNOWIENIA KSIĄŻKOWE lutego:

"Poza strachem" - Jaye Ford.
Wydawnictwo: Świat Książki.
Data wydania: 01.02.2012.

Wyobraź sobie, że Twoje największe obawy stają się rzeczywistością… W wieku 17 lat Jodie Cramer przeżyła koszmar zgotowany jej przez trzech nieznajomych mężczyzn. Obecnie trzydziestopięcioletnia Jodie jest nauczycielką i matką dwójki dzieci. Uporała się z tragicznymi przeżyciami. Kiedy wraz z trzema przyjaciółkami wybiera się na weekend za miasto, ma nadzieję, że będzie to dla niej miła odmiana. Odludne miejsce budzi jednak w Jodie przerażające wspomnienia, w dodatku prześladuje ją poczucie, że ktoś ją obserwuje. Przyjaciółki nie wierzą jej, a Jodie zaczyna wątpić w to, czy jest przy zdrowych zmysłach. Póki dwóch dobrze znanych jej mężczyzn nie zapuka do drzwi domku...

"Myszy i ludzie" - John Steinbeck.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka.
Data wydania: 02.02.2012.

George Milton i Lennie Small to niezwykły tandem przyjaciół. George jest silnym mężczyzną, a podążający w ślad za nim Lennie – upośledzonym gigantem o umysłowości małego dziecka. Niezdarny i nieświadomy własnej siły fizycznej nie potrafi dostosować się do społecznych norm i co chwila sprowadza na siebie i George’a mniejsze lub większe nieszczęścia. Nie mogąc znaleźć dla siebie miejsca, przyjaciele przemierzają pogrążone w Wielkim Kryzysie Stany w poszukiwaniu zarobku i akceptacji. Ich marzeniem i celem, do którego dążą, jest własna farma, na której mogliby wspólnie hodować króliki. "Myszy i ludzie" to jedno z najznakomitszych dzieł literackich Steinbecka. To powieść tak złożona, że wymyka się wszelkim jednoznacznym interpretacjom. Przede wszystkim jest piękną historią wspaniałej przyjaźni i poświęcenia, opowieścią o skomplikowanych relacjach, ludzkich tęsknotach i marzeniach. Ale także parabolą losu człowieka, rodzajem współczesnej baśni dla dorosłych. Powieść "Myszy i ludzie" była trzykrotnie przenoszona na ekran. Najbardziej znaną kreację postaci Lenniego stworzył John Malkovich. 

"Pan Potwór" - Dan Wells.
Wydawnictwo: Znak.
Data wydania: 06.02.2012.

Całe życie starałem się trzymać moją mroczną naturę pod kluczem, gdzie nikogo nie może skrzywdzić. Jednak pojawił się demon i aby go powstrzymać, musiałem ją uwolnić. A teraz nie bardzo wiem, jak nad sobą zapanować.
Tę mroczną stronę nazwałem Panem Potworem. To on śni o ociekających krwią nożach i wyobraża sobie, jak wyglądałaby czyjaś głowa wbita na pal. Nie cierpię na rozszczepienie osobowości, nie słyszę głosów ani nic w tym stylu, tylko... Trudno to wyjaśnić.
 Co mogę o sobie powiedzieć?
Nazywam się John Cleaver. Mieszkam w Clayton, w zakładzie pogrzebowym na obrzeżach miasta. Mam mamę, siostrę i ciotkę. Mam szesnaście lat. Lubię czytać, gotować i lubię też dziewczynę, która ma na imię Brooke. Chcę postępować słusznie, bez względu na wszystko. Pragnę być dobrym człowiekiem. Można też ująć to inaczej: Jestem Panem Potworem. Moje zachowania zdradzają wiele objawów charakterystycznych dla seryjnych morderców, a poza tym fantazjuję na temat przemocy i śmierci. Czuję się bardziej swobodnie w otoczeniu zwłok aniżeli ludzi. Zabiłem demona i każdego dnia odczuwam rosnącą potrzebę, by zabić po raz kolejny. To jak bezdenna otchłań w środku mej duszy.

"Walhalla" - Graham Masterton.
Wydawnictwo: Albatros.
Data wydania: 10.02.2012.

Zamożny adwokat Craig Bellman decyduje się kupić podupadłą wiejską rezydencję zbudowaną przed laty przez ekscentrycznego milionera, znanego z umiłowania do hazardu oraz wyjątkowej mściwości. Pomimo iż dom zdecydowanie nie podoba się jego żonie Effie, a wkrótce ginie w nim w tajemniczych okolicznościach inspektor budowlany, nic nie jest w stanie odwieść Bellmana od przyjętego postanowienia. Effie dostrzega, że mąż zmienia się psychicznie i fizycznie, upodabniając do pierwszego właściciela domu. Wkrótce potem ktoś uśmierca niewierną kochankę i nielojalnego wspólnika Craiga oraz bandytów, którzy napadli i okaleczyli go na nowojorskiej ulicy. Odciski palców wykluczają Bellmana z grona podejrzanych, choć inne dowody wskazują, że to właśnie on jest sprawcą...

"Czekając na anioły" - Cathy Glass.
Wydawnictwo: Hachette.
Data wydania: 13.02.2012.

Michael ma osiem lat i przez sześć lat opiekował się nim tylko ojciec – jego mama zmarła, gdy miał zaledwie dwa lata. Teraz straci i ojca, który jest nieuleczalnie chory. Co wieczór chłopiec modli się i wierzy, że kiedy przyjdzie pora z nieba spłyną anioły, które zabiorą jego ukochanego tatę do mamy… Wcześniej przerażony mężczyzna chce jednak znaleźć kogoś, kto zaopiekuje się jego synkiem, kiedy on sam nie będzie już w stanie...

 
"Emigracja uczuć" - Agnieszka Bednarska.
Wydawnictwo: Replika.
Data wydania: 14.02.2012.

Agatę, Ewę, Różę i Mirkę połączyła nie tylko przyjaźń, ale i wspólne doświadczenie. Nie są wdowami ani rozwódkami. Chociaż po ślubie, żyją właściwie bez mężów. Ich partnerzy wyjechali za granicę, w poszukiwaniu lepszych perspektyw – i większych pieniędzy. 
Czy miłość naprawdę nie zna granic?
Ewka wiążę wraz z powrotem Sebastiana nadzieję na normalne życie. Jednak szybko przekonuje się, że długi czas rozłąki zmienił ich oboje i powrót do tego, co było, jest niemożliwy. Gdy Tomasz wylatuje do Anglii, Agata zakochuje się, zupełnie tracąc głowę dla kogoś, kto prawdopodobnie nie jest tego wart. Głęboka namiętność, jakiej doznaje, przysłania jej zdrowy rozsądek. Róża, mimo głębokiego uczucia, które łączy ją z Leszkiem, samotnie musi zmierzyć się z niełatwą drogą ku wymarzonej ciąży i jej rozwiązaniu. Wychowująca ukochanego synka Mirka zawsze ukrywała przed Maciejem fakt, że prowadzi podwójne życie...
Czy czterem parom starczy sił, by walczyć o trwałość ich małżeństw? Czy uda się zrealizować wspólne plany, pokonać przeciwności i odnaleźć szczęście? Czy po rozłące emigranci i ich żony będą jeszcze potrafili żyć ze sobą?

"Kwiaty na poddaszu" - Virginia C. Andrews.
Wydawnictwo: Świat Książki.
Data wydania: 15.02.2012.
Moja recenzja: TUTAJ.

Wielki powrót kultowej powieści. Wciągająca historia o rodzinnych tajemnicach i zakazanej miłości. Szczęśliwą z pozoru rodzinę Dollangangerów spotyka tragedia – w wypadku samochodowym ginie ojciec. Matka z czwórką dzieci zostaje bez środków do życia i wraca do swego rodzinnego domu. Niezwykle bogaci rodzice, mieszkający w ogromnej posiadłości, wyrzekli się córki z powodu jej małżeństwa z bliskim krewnym, a narodzone z tego związku dzieci uważają za przeklęte. W tajemnicy przed dziadkiem rodzeństwo zostaje umieszczone na poddaszu, którego nigdy nie opuszcza. Dzieci żyją w ciągłym strachu, nie dojadają. W dodatku brat z siostrą niebezpiecznie zbliżają się do siebie...

"Pierwsza noc" - Marc Levy.
Wydawnictwo: Albatros.
Data wydania: 15.02.2012.

Adrian otrzymuje wiadomość o ocaleniu Keiry po wypadku, którym zakończyła się ich wyprawa do Chin. Wyrusza na jej poszukiwanie. W samolocie nagle choruje. Pilot decyduje się zawrócić. Nieprzytomny Adrian w ateńskim szpitalu śni o wyprawie i odnalezieniu Keiry. W tym śnie jest zadziwiająco dużo prawdy. Tymczasem jego przyjaciel, Walter wraz z Ivory’m wykorzystują swoje kontakty, by uwolnić Keirę, ocaloną przez mnichów i uwięzioną przez chińskie władze za nielegalne przekroczenie granicy. Ivory, dawniej zaangażowany w prace wywiadu, grozi ujawnieniem kompromitujących informacji Sir Ashtonowi, który stoi za wypadkiem w Chinach i uwięzieniem Keiry. Tuż po powrocie do zdrowia Adrian sam, wspierany przez Waltera i pozostającego w cieniu Ivory’ego, wyrusza do Chin i doprowadza do zwolnienia Keiry.

"Wszystko dla niej" - Diana Palmer.
Wydawnictwo: Mira.
Data wydania: 17.02.2012.

Mimo trudnego dzieciństwa Tippy Moore osiągnęła spory sukces. Dzięki determinacji i urodzie została znaną modelką. Teraz rozpoczyna karierę aktorki. Na planie filmowym poznaje Casha Griera, przystojnego komendanta policji w Jacobsville. Wiele ich łączy. Oboje są samotnikami i mają za sobą bolesną przeszłość. Z czasem stają się sobie coraz bliżsi, niestety fatalne nieporozumienie niszczy ich związek. Cash postanawia zająć się wyłącznie pracą, zwłaszcza że trafia na trop oszustwa na wysokich szczeblach władzy. Jednak jego pozorny spokój burzy zaskakująca wiadomość. Tippy jest w śmiertelnym niebezpieczeństwie…

"Kobiety z domu Soni" - Sabina Czupryńska.
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka.
Data wydania: 21.02.2012.

Historia rozpoczyna się w małym miasteczku, a kończy w wielkim mieście. Jest jak rodzinny album z pożółkłymi zdjęciami, na których wrażliwy fotograf uwiecznił pięć wyjątkowych kobiet: prababcię Antonię, jej córkę Julię, wnuczki Basię i Jagodę oraz prawnuczkę Sonię. Wszystkie, połączone więzami krwi niczym łańcuchem splecionych rąk, przekazują sobie to, co w nich najpiękniejsze, ale i to, co głęboko skrywane.
Każda z nich kocha, tęskni, pragnie, uczy się żyć, szuka rozwiązań. Zdobywa i porzuca. Pięknie wygląda z papierosem, za kierownicą malucha czy w markowej sukience. Każda spotyka mężczyznę lub kilku i próbuje uwolnić się od tajemnicy z przeszłości, odnaleźć szczęście, odmienić los nieświadomie wyznaczony jej przez matkę, babcię, prababcię. Każda z nich ma na to szansę. Każda z nas też.

"Las cieni" - Jean-Christophe Grange.
Wydawnictwo: Albatros.
Data wydania: 22.02.2012.

Jeanne Korowa, sędzia śledczy sądu w Paryżu, rozpoczyna dochodzenie dotyczące morderstw popełnianych w Paryżu. Wszystkie są wyjątkowo okrutne, ofiary noszą ślady kanibalizmu i mordów rytualnych. Wśród podejrzanych, którym założono podsłuch jest psychiatra męża Jeanne, Antoine Feraud. Jeanne, zazdrosna o męża, z niezdrową ciekawością przysłuchuje się rozmowom psychoterapeuty i jego pacjentów. Jeden z nich wydaje się mieć wiele wspólnego z ostatnią ofiarą, rzeźbiarka pochodzenia argentyńskiego, która rekonstruowała wizerunki prehistorycznych ludzi. Trop prowadzi do Nikaragui, do Lasu Cieni…

"Martwy i nieobecny" - Charlaine Harris.
Wydawnictwo: MAG.
Data wydania: 22.02.2012.

Zmiennokształtni, idąc w ślady wampirów, ujawniają się światu. Sookie, oczywiście, doskonale wie o ich istnieniu, w końcu jej brat zmienia się w panterę w czasie pełni, a szef Sam Marlotte jest jednym z nich. Na początku wszystko idzie dobrze, do czasu, kiedy na tyłach baru Sama zostaje odnalezione zmaltretowane ciało zmiennokształtnej. Sookie zgadza się wykorzystać swój talent do wytropienia zabójcy. Nie zdaje sobie, jednak, sprawy, że istnieje większe zagrożenie niż morderca, który pojawił się w Bon Temps - rasa nieludzkich istot, starszych, potężniejszych i bardziej tajemniczych niż wampiry i wilkołaki, gotująca się do wojny…

"Wendigo" - Graham Masterton.
Wydawnictwo: Albatros.
Data wydania: 24.02.2012.

Mieszkająca pod Minneapolis agentka nieruchomości Lily Blake pada ofiarą nocnego napadu. Ktoś uprowadza jej dzieci. Lily ledwie uchodzi z życiem. O porwanie podejrzewa byłego męża. FBI jest bezradne. Kobieta decyduje się, więc zwrócić o pomoc do prywatnego detektywa. Ten z kolei wciąga w sprawę szamana Siuksów. Wezwany na pomoc duch – Wendigo – pomoże odnaleźć dzieci, pod warunkiem, że Lily doprowadzi do zwrotu indiańskich ziem zagarniętych pod zabudowę. Kiedy pojawiają się pierwsze ofiary, Lily zaczyna żywić wątpliwości, co do słuszności działań upiornego sojusznika. Wendigo łaknie zapłaty i nikt – ani nic – nie jest w stanie go powstrzymać... 

"Szósty" - Agnieszka Lingas-Łoniewska.
Wydawnictwo: Replika.
Data wydania: 28.02.2012.

Czy możliwe jest połączenie świetnego kryminału z wciągającym romansem? Wartkiej, trzymającej w napięciu akcji z subtelnym i wnikliwym opisem uczuć? Logicznie i racjonalnie skonstruowanej intrygi z onirycznymi przeczuciami czekającego gdzieś za rogiem przeznaczenia?
Okazuje się, że tak. Agnieszka Lingas-Łoniewska w „Szóstym” dokonuje niebywałej rzeczy. Łącząc przeciwności, tworzy niesamowitą historię, od której wprost nie sposób się oderwać. Rys bohaterów jest tak przekonujący, że zasadne staje się uściślenie autorki o fikcyjności postaci i wydarzeń. 
Alicja Szymczak i Marcin Langer… Od początku trwania powieści ich losy w dziwny sposób zbliżają się do siebie i oddalają. Każde z nich obawia się przyjąć tego, co nieubłaganie ściga ich od sześciu lat. Absurdalnie, dopiero pojawienie się seryjnego mordercy, zabijającego zielonookie blondynki, sprawia, że losy tej wyjątkowej dwójki łączą się na zawsze. Ona – policyjna pani psycholog i proflier, on – głównodowodzący Śląskiej Grupy Śledczej, elitarnej jednostki policyjnej. Współpraca zawodowa wkrótce przeradza się w gorący, pełen skrajnych emocji romans.
Tłem tej romantycznej historii jest świetnie poprowadzony kryminał. Grasujący seryjny morderca, tajemnicza sprawa sprzed wielu lat, niewiele poszlak… Wszystko to sprawia, że do samego końca nie wiadomo, kim jest Szósty, a ostatnie rozdziały i epilog są zaskoczeniem dla każdego czytelnika.

Nie wiem, jak Wy, ale ja wręcz MUSZĘ mieć:"Poza strachem", "Myszy i ludzi", "Las cieni" oraz "Szóstego":).

Podsumowanie stycznia

Styczeń był dla mnie bardzo korzystnym czasem, jeśli chodzi o czytanie i opiniowanie książek, ale nie tylko. Poniżej przedstawiam w skrócie efekty minionego miesiąca:
1) Liczba przeczytanych książek - 13 (+ 14. rozpoczęta), czyli 5003 strony:
- najlepsza książka - "Przydrożne krzyże" - Jeffery Deaver (9/10)
3) Liczba zrecenzowanych książek - 13.
4) Liczba książek, które zawitały w mojej domowej biblioteczce - 10:
- zakupione - 5
- otrzymane do recenzji - 1
- wygrane - 4.
5) Rozpoczęcie współpracy z wydawnictwem Świat Książki.
6) Wstąpienie do Syndykatu Zbrodni w Bibliotece.
7) Liczba wyświetleń bloga - 1346.
Jestem bardzo zadowolona z wyników i mam nadzieję, że kolejne miesiące będą równie, a może nawet bardziej satysfakcjonujące :). Dziękuję wszystkim tym, którzy przyczyniają się do mojego zadowolenia!
Pozdrawiam Was bardzo ciepło, a sama biegnę zagłębić się w lekturze kolejnej książki w celu zrelaksowania się po ostatnim egzaminie zimowej sesji ;).

piątek, 3 lutego 2012

"Szczęściara" - Alice Sebold

Wydawnictwo: Albatros, 2004.
Liczba stron: 320.
Oprawa: miękka ze skrzydełkami.
Rozpoczęcie lektury: 25.01.2012.
Zakończenie lektury: 01.02.2012.
Moja ocena: 6/10.

Alice Sebold to amerykańska autorka trzech powieści, z których jedna z nich, "Szczęściara", jest utworem autobiograficznym. W wieku osiemnastu lat pisarka została brutalnie pobita i zgwałcona. Po tym zdarzeniu długo dochodziła do siebie, studiując i imając się różnych zajęć. Największą sławę przyniosła jej książka "Nostalgia anioła" z 2002 roku, sprzedana w ponad pięciu milionach egzemplarzy, nagrodzona i zekranizowana w roku 2009.

"Szczęściara" to odważna, brutalna i pełna bólu autobiograficzna powieść Sebold. Dlaczego akurat taka? Ponieważ przedstawia historię gwałtu dokonanego na samej autorce. Prosty i bezpośredni język utworu wywołuje burzę emocji, czasem może okazać się zbyt drastyczny, ale gdy czytelnik już na dobre zagłębi się w lekturze, na pewno nie pozostanie obojętny na kwestie poruszane w książce. Każdy z nas wszystko przeżywa na swój sposób. Wszelkie smutki i tragedie, jakie nas dotykają, mogą sprawić, że poczujemy się bezsilni, zrujnowani albo wręcz przeciwnie, zmobilizowani do dalszego, lepszego życia. Alice Sebold nie poddała się, choć jej dojście do siebie po traumatycznych przeżyciach w młodości trwało wiele lat.

Już na samym początku "Szczęściary" pisarka zaskakuje swoją szczerością i bezpośredniością, przywołując bardzo szczegółowy opis gwałtu, ofiarą którego padła, mając osiemnaście lat i będąc dziewicą. Podczas tego incydentu Sebold zachowała niewiarygodnie zimną krew, mając na celu jedno - przeżyć. Scena napaści na bohaterkę przeraziła mnie nie na żarty. Zastanawiałam się, czy podołam dalszej lekturze, ale jednak dałam radę. Musiałam przecież dowiedzieć się, jak potoczyły się dalsze losy autorki, jak poradziła sobie ona z tym, co ją spotkało. Po okrutnej napaści i zgłoszeniu się na policję do Sebold przylgnęło miano "szczęściary", gdyż udało jej się ujść z życiem, podczas gdy wcześniejszy podobny incydent, dokonany w tym samym miejscu, zakończył się śmiercią pewnej dziewczyny. Pojęcie szczęścia może wydawać się w tej sytuacji absurdalne, bo czy kobieta zgwałcona będzie kiedykolwiek kobietą szczęśliwą? Tak w pełni szczęśliwą? Z drugiej jednak strony chodzi przede wszystkim o to, że bohaterka uniknęła śmierci, i to właśnie można określić szczęściem, cudem. Ale nie wszystkie kobiety są skłonne twierdzić tak samo - spotkałam się przecież z opiniami wskazującymi na wyższość woli śmierci nad wolą gwałtu. To oczywiście zależy od siły, charakteru i psychiki osoby pokrzywdzonej. Trudno jest więc wyobrazić sobie, co czuje kobieta zgwałcona i poniżona, bo każda przeżywa tę okropność w inny sposób. Ale myślę, że tego typu sytuacje pozostają w człowieku na całe życie, choćby nie wiadomo jak bardzo starał się o nich zapomnieć. To pewnego rodzaju uraz, wymagający ogromnej siły woli i chęci życia, by zepchnąć go w głąb świadomości i choć trochę zminimalizować jego skutki.

Alice Sebold okazała się bardzo silną kobietą, choć nie zawsze zdawała sobie z tego sprawę. Po gwałcie w jej życiu bywały takie momenty, które wydawały się dla niej samej tylko grą, udawaniem, że jest dobrze, i zapewne czasem tak też było naprawdę. Ogromna determinacja i chęć zemsty na gwałcicielu przysporzyły autorce mnóstwa stresujących sytuacji nie tylko na sali sądowej. Po skazaniu jej oprawcy na wieloletnie więzienie wydawało się, że życie Sebold będzie układać się już coraz lepiej, i do pewnego czasu tak też było. Pisarka nawiązywała wiele przyjaźni, także z chłopakami, zaczęła bardziej o siebie dbać, podejmowała się różnych prac i skończyła pierwsze studia. Wówczas zdarzyło się coś, co na nowo przypomniało jej bardzo wyraźnie gwałt z niedalekiej przeszłości. Utwierdzając się w przekonaniu, że tym brutalnym wydarzeniem została naznaczona na całe życie, bohaterka nieświadomie "doczekała się" zaburzeń psychicznych i zaczęła sięgać po narkotyki.

"Szczęściara" to książka konkretna, szczera do bólu, choć czasami mało interesująca i odpychająca. Wstrząsająca, siejąca postrach pod postacią niebezpieczeństw czyhających na człowieka w jego najbliższym otoczeniu, a także oburzenie względem niektórych wydarzeń przytoczonych przez autorkę. Czy można winić za cokolwiek osobę zgwałconą? Może za zbyt wyzywający strój, którego Alice Sebold... nie miała na sobie w chwili napaści? Albo jej bezmyślność przejawiającą się w postaci chodzenia po parku późnym wieczorem, późną nocą? Wszelkie tego typu zarzuty i opinie pod adresem pisarki były wręcz niewiarygodne. Na szczęście sprawiły też, że Sebold nie poddała się i walczyła zawzięcie do samego końca, broniąc swej niewinności, także tej już odebranej przez napastnika. Fragmenty powieści opisujące jej walkę w sądzie zainteresowały mnie w dużym stopniu i praktycznie pochłonęłam je jednym tchem, będąc pod wrażeniem siły i możliwości bohaterki.

Na ogół jednak "Szczęściara" nie należy do utworów, które koniecznie trzeba przeczytać. Owszem, pozostaje w pamięci na dłużej, ale dla mnie jest po prostu zgrabnie napisaną autobiografią, odważnym pogodzeniu się autorki z przeszłością i jej krokiem w lepsze życie. Miłośnikom powieści biograficznych, a także takich, które poruszają niemoralne zachowania i czyny społeczeństwa oraz ich skutki, książka powinna przypaść do gustu. Dla ludzi "ludzkich" o tych "nieludzkich". Można się zapoznać.

czwartek, 2 lutego 2012

Stosik styczniowy (2)

Nieliczne, ale za to całkiem zacne zdobycze książkowe z drugiej połowy stycznia:


Od dołu:
- "Wybacz, ale chcę się z tobą ożenić" - Federico Moccia - spontaniczny zakup za pośrednictwem lubimyczytac.pl od Pauliny;
- "Spotkamy się pod drzewem ombu" - Santa Montefiore - wygrana i wybrana przeze mnie nagroda w styczniowym konkursie okładkowym organizowanym przez Lirael. Kilka lat temu miałam okazję pożyczyć od koleżanki tę pozycję, spodobała mi się bardzo, bardzo, dlatego nie mogłam się doczekać momentu, w którym znajdzie się ona i na mojej półce - to wspaniała historia o zakazanej miłości dziewczyny do kuzyna; polecam!
- "Kwiaty na poddaszu" - Virginia C. Andrews - otrzymana od wydawnictwa Świat Książki w celu zrecenzowania i wzięcia udziału w konkursie. Książka została już przeze mnie przeczytana, a recenzję na jej temat można znaleźć TUTAJ.

Ostatni tydzień nie był dla mnie łaskawy, jeśli chodzi o możliwość czytania książek - sesja zimowa osiągnęła apogeum, przez co "Szczęściarę" Alice Sebold czytałam po troszeczku, dzień po dniu, kończąc lekturę dopiero w dniu wczorajszym. Do jutra powinnam zamieścić na blogu recenzję tej powieści i znaleźć jeszcze trochę czasu na naukę - ostatni egzamin czeka w sobotę, ale podobno nie ma być tak źle ;). Życzę wszystkim studiującym pomyślnego zakończenia sesji!
Pozdrawiam w ten bardzo, bardzo mroźny dzionek bardzo, bardzo ciepło :).

wtorek, 24 stycznia 2012

"Kwiaty na poddaszu" - Virginia C. Andrews

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA.
Wydawnictwo: Świat Książki, 2012.
Liczba stron: 384.
Oprawa: miękka.
Rozpoczęcie lektury: 23.01.2012.
Zakończenie lektury: 24.01.2012.
Moja ocena: 8/10.

Virginia C. Andrews była amerykańską pisarką żyjącą w latach 1923-1986. W jej dorobku znalazło się mnóstwo powieści tematycznie krążących wokół rodzinnych sekretów i zakazanej miłości. Najpopularniejszą okazała się saga o rodzinie Dollangangerów, rozpoczynająca się słynnymi "Kwiatami na poddaszu", a która wywołała wiele kontrowersji ze względu na poruszane w niej trudne kwestie etyki i moralności ludzkiego życia. Książki Andrews zostały przetłumaczone na kilkanaście języków, a "Kwiaty na poddaszu" doczekały się ekranizacji. Autorka zmarła na raka piersi. Po jej śmierci, na zlecenie jej rodziny, ghostwriter Andrew Neiderman, dokończył dwie rozpoczęte przez pisarkę powieści, w tym "Ogród cieni", ostatnią część serii o Dollangangerach.

"Kwiaty na poddaszu" to, jak informuje piękna i zachęcająca okładka ich najnowszego wydania Świata Książki, "wciągająca opowieść o rodzinnych tajemnicach i zakazanej miłości". To opowieść o ludzkich przekonaniach i wyborach życiowych wartości, balansujących pomiędzy miłością i bogactwem. O dorastaniu, dojrzewaniu i zmianach w postrzeganiu najbliższych osób i najbliższego otoczenia. O szeroko rozumianej miłości, zaufaniu, trosce i wsparciu drugiego człowieka. A także o cierpieniu, nienawiści i pułapkach czyhających na kruche życie ludzkie, pojawiających się w najmniej spodziewanych chwilach.

Szczęśliwe życie rodzinne czwórki rodzeństwa - Cathy, Chrisa, Carrie i Cory'ego Dollangangerów - legnie w gruzach wraz ze śmiercią ich ukochanego ojca. Matka Corrine, pozostająca bez środków do życia i pracy, decyduje się na wkupienie w łaski swych niezmiernie bogatych rodziców i zamieszkanie z dziećmi w ich ogromnym, pełnym przepychu domu. Problem w tym, że rodzice Corrine wyrzekli się córki wiele lat temu z powodu jej małżeństwa z bliskim krewnym, przez co kobiecie nie będzie łatwo przekonać ojca do tego, by wybaczył jej ten okropny grzech, a tym bardziej spłodzone przez nią dzieci. Za zgodą bezwzględnej, okrutnej i bardzo religijnej matki Corrine umieszcza swoje pociechy w sekretnym pokoju, prowadzącym na ogromne poddasze. Tylko do czasu, aż zdoła uzyskać przebaczenie własnego, umierającego już ojca. Przynajmniej tak zapewniała swe dzieci Corrine. A tymczasem sprawy potoczyły się zupełnie inaczej i żadnemu z czwórki dzieci nawet się nie śniło, że przyjdzie im spędzić na zamkniętym poddaszu tyle dni, ile rzeczywiście spędzili.

Powieść Andrews została napisana z punktu widzenia Cathy, kilkunastoletniej bohaterki, dlatego jej język jest prosty i nieskomplikowany, często bardzo charakterystyczny dla wypowiedzi dziecięcych. Nie zmienia to jednak faktu, że trzyma w napięciu praktycznie od początku do końca. Książka składa się z dwóch części zbudowanych z rozdziałów, z których każdy opatrzony jest tytułem zwiastującym wydarzenia w nich opisane. Akcja "Kwiatów na poddaszu" toczy się szybko, gdyż autorka skupiała się na najważniejszych chwilach z życia uwięzionych dzieci. Chwilach radosnych i szczęśliwych, ale przede wszystkim tych przerażających i smutnych.

Niełatwo jest wyobrazić sobie życia za ciągle zamkniętymi drzwiami, w pomieszczeniach, które trzeba dzielić jeszcze z trójką ludzi. Ludzi będących dziećmi, które wypełniają całą przestrzeń nie tylko fizycznie, ale też psychicznie. Z drugiej jednak strony, gdyby nie one, człowiek z całą pewnością doprowadziłby swój byt do szaleństwa. Cathy Dollanganger bardzo szybko zrozumiała, że jej rodzeństwo dodawało jej sił, otuchy i miłości. A to wszystko za sprawą ich własnej matki, która z każdym dniem i miesiącem oddalała się od dzieci coraz bardziej. Kilkunastoletni Cathy i Chris stanęli przed zadaniem dorośnięcia szybciej niż ich rówieśnicy. Dojrzewali nie tylko fizycznie, co wzbudzało w nich coraz większe zainteresowanie płcią przeciwną i sprawami intymnymi, ale też psychicznie. Musieli stać się wręcz rodzicami dla swojego młodszego rodzeństwa. "Kiedy tak siedzieliśmy w fotelu, na kolanach Chrisa, uchwyciłam nasze odbicie w lustrze stojącej naprzeciwko toaletki. Wydawało mi się, że zobaczyłam jakiś nieprawdziwy obraz. Wyglądaliśmy jak miniaturki rodziców, młodsze wydania taty i mamy"*. Poczułam wielki podziw i szacunek dla Cathy i Chrisa, choć jednocześnie chciało mi się płakać z powodu losu, jaki nie miał prawa ich spotkać. Postać ich matki Corrine znienawidziłam jeszcze bardziej. To, jaką krzywdę wyrządziła swoim dzieciom, przechodzi wszelkie wyobrażenia. Kolejne strony "Kwiatów na poddaszu" wciągały i szokowały mnie coraz częściej. Miłość braterska Cathy i Chrisa stopniowo zaczynała przekraczać normy moralne, ale czy można ich za to winić? Dzieci, które od bardzo długiego czasu były zdane tylko i wyłącznie na siebie, i które rozpaczliwie pragnęły miłości i wzajemnego zaufania?

Niektórym historia opisana przez Andrews może wydać się niesmaczna, natomiast ja uważam, że jest po prostu smutna, a zarazem piękna. To opowieść o usamodzielnianiu się czwórki rodzeństwa, przeplatanym ze stopniową utratą zaufania do matki i strachem przed okrutną, zdolną do wymierzania brutalnych kar babcią. Cierpień nie było końca, a szczególnie dotknęły one Carrie i Cory'ego, którzy nie mieli szans na normalną naukę i prawidłowy rozwój fizyczny. Ludzie, tak jak rośliny, potrzebują światła słonecznego, by urosnąć, ale jak coś takiego mogło być możliwe u dzieci zamkniętych na ponurym strychu przez ogromny kawał czasu? Po kolejnych okropnych przeżyciach i przykrych odkryciach dokonanych podstępem w domu przez Chrisa, rodzeństwo zdecydowało się na podjęcie odważnych kroków w celu zmiany swego życia na lepsze. Zakończenie, tak jak zresztą cala książka Andrews, wywołało we mnie wiele emocji, zarówno tych pozytywnych, jak i negatywnych. Niemożliwym jest, bym przy najbliższej okazji nie sięgnęła po kolejną część sagi o Dollangangerach.

W trakcie lektury "Kwiatów na poddaszu" podświadomość nakazała mi porównać postaci Cathy i Chrisa z bohaterami filmu "Błękitna laguna" z 1980 roku. Nie pamiętam już, kiedy ostatnio oglądałam ów film, dlatego tym bardziej dziwiłam się własnym skojarzeniom. Wynikały one jednak z nasuwającego się podobieństwa obu par głównych bohaterów pod względem ich odizolowanego istnienia, usamodzielniania się z dala od dorosłych i szerokiej wiedzy o świecie oraz pragnienia bycia potrzebnym i kochanym. Ot, takie skojarzenie, które jednak nasiliło moją chęć przypomnienia sobie obrazu "Błękitnej laguny", a także obejrzenia ekranizacji "Kwiatów na poddaszu", powstałej w roku 1987.

Ta powieść Virginii C. Andrews jest uważana za najlepszą z całej sagi o Dollangangerach, co wcale nie oznacza, że pozostanę na tej jednej, o czym wspomniałam już wcześniej. "Kwiaty a poddaszu" cieszą się dużą popularnością wśród czytelników i nic w tym dziwnego - niemal każdy z nas lubi być zaskakiwany i szokowany niecodzienną treścią, jaką może nam dostarczyć książka. Andrews udało się wzbudzić we mnie zarówno szacunek, jak i nienawiść. Współczucie i grozę. Uśmiech na twarzy i łzy wzruszenia. Od bardzo dawna czekałam na moment, w którym "Kwiaty na poddaszu" znajdą się w zasięgu moich rąk i oczu, dlatego gdy ta chwila nastąpiła, pochłonęłam powieść jednym tchem. Tak szybko jej nie zapomnę. Bo jak to zrobić, kiedy myślami w dalszym ciągu błądzę po zakamarkach tytułowego poddasza, skrywającego wielką tajemnicę? Książkę bardzo polecam.

*s.133

Za egzemplarz recenzencki uprzejmie dziękuję wydawnictwu Świat Książki.

poniedziałek, 23 stycznia 2012

"Emma i ja" - Elizabeth Flock

Wydawnictwo: Mira, 2006.
Liczba stron: 384.
Oprawa: miękka.
Rozpoczęcie lektury: 22.01.2012.
Zakończenie lektury: 22.01.2012.
Moja ocena: 7/10.

Elizabeth Flock to amerykańska pisarka powieści społeczno-obyczajowych. Niegdyś pisała do popularnych magazynów i pracowała w charakterze reportera prasowego, a także w telewizji. Na swoim koncie ma dopiero cztery książki, ale każda z nich cieszy się dużym uznaniem wśród czytelników. "Emma i ja" została wydana w dziesięciu krajach, przetłumaczona na kilka języków i sprzedana w liczbie pół miliona egzemplarzy.

Sądząc po opiniach tejże autorki, stwierdziłam, że muszę sięgnąć po któryś z jej utworów, tym bardziej, że od czasu do czasu lubię zagłębić się w powieści obyczajowej lub psychologicznej, ukazującej realia otaczającego nas świata, o których nie zawsze zdajemy sobie sprawę lub nie chcielibyśmy mieć z nimi do czynienia. "Emma i ja" opisuje historię pewnej rodziny, której charakter wraz z upływem czasu zaczyna przypominać wręcz patologię. W tym okropnym środowisku rodzinnym o przetrwanie walczą ośmioletnia Carrie i jej o dwa lata młodsza siostra Emma. Dziewczynki, by uniknąć presji psychicznej i fizycznej ze strony ojczyma, a czasem także i matki, uciekają w świat marzeń, choć i to nie zawsze odnosi pozytywny skutek.

Życie Carrie należało do szczęśliwych do czasu śmierci jej ojca, który został zastrzelony we własnym domu. Jej matka nigdy nie była chodzącym ideałem, a po śmierci męża stała się jeszcze bardziej oschła i zamknięta w sobie. Ten paskudny charakter pogłębił się, gdy wyszła za mąż za nieroba i pijaka, Richarda Parkera. Richard okazał się być okrutnym tyranem, wyżywającym się za swe niepowodzenia zarówno na żonie, jak i przybranych córkach. Carrie, choć starsza, nie zawsze radziła sobie lepiej od siostry. Emma należała do osób mądrych, silnych i przez wszystkich lubianych, dlatego często bywała psychiczną podporą dla swej siostry. Kiedy ich ojczym po raz kolejny przebiera miarkę, a na pomoc matki nie ma co liczyć, małe bohaterki decydują się na ucieczkę z domu. Z domu i przed przeprowadzką do odległego miasta, wymyśloną oczywiście przez Richarda. Ich pobyt na wolności nie trwa jednak długo, kary ojczyma stają się jeszcze gorsze, a przeprowadzka okazuje się być nie do uniknięcia. Jak długo Carrie i Emma będą znosić swoje tragiczne warunki życiowe? Czy ich matka przejrzy wreszcie na oczy? A może znajdą pomoc wśród życzliwych ludzi spoza kręgu rodzinnego?

"Emma i ja" to powieść zbudowana z czternastu rozdziałów, w treści których autorka stosuje liczne retrospekcje, ukazujące czytelnikowi fragmenty życia Carrie zarówno w czasach pierwszego małżeństwa jej matki, jak i tego drugiego. Całość opowiedziana jest z perspektywy ośmioletniej bohaterki, zatem język utworu charakteryzuje się prostą budową, wyrażeniami dziecięcymi, choć bardzo często też przemyśleniami bardzo dojrzałymi. Akcja nie toczy się z zawrotną szybkością, a to dlatego, iż wszelkie przygody Carrie i Emmy są opisywane dość szczegółowo i dokładnie, w końcu dzieci lubią zwracać uwagę na otaczające je drobiazgi i błahe rzeczy. Zatem gdzieniegdzie książka może minimalnie przynudzać, co i tak nie zmienia faktu, że w dużej mierze jest po prostu wciągająca i czyta się ją jednym tchem.

Powieść Flock porusza problem biedy i przemocy w rodzinie. Carrie i Emma doświadczają jej regularnie, do czego wręcz są już przyzwyczajone. Nie potrafią jednak przyznać się komukolwiek do tego, co dzieje się w ich domu. Ich matka również jest osobą krzywdzoną przez własnego męża, widzi, co on wyprawia względem dziewczynek, a mimo to pozwala mu na to! Tak mnie to zbulwersowało, że oprócz Richarda, miałam ochotę pokroić na kawałki również i ją! Jej matka i siostra także nie potrafią udzielić pomocy Carrie i Emmie, wyznając zasadę, że lepiej nie wchodzić w drogę Richardowi, wówczas cierpień będzie mniej. Chyba same siebie nie słyszały. Facet taki jak Richard może mieć na głowie święty spokój i nawet to doprowadzi do z czasem do szału. Takie osoby wynajdą obojętnie jaki błahy powód, by tylko nakrzyczeć i wyżyć się na swej rodzinie, ale niektórzy bohaterowie książki "Emma i ja" tego nie rozumieją albo nie chcą rozumieć, by tylko trzymać się z daleka od tej patologicznej rodziny. Dziewczynki zaczynają więc szukać pocieszenia w nowo zawieranych znajomościach i przyjaźniach. Nieświadomie w ich głowach rodzi się plan stworzenia rodziny idealnej, rodziny jak z marzeń, rodziny jak z przeszłości, a co za tym idzie, zemsty na Richardzie.

Opis z tylnej okładki książki sugeruje zbyt wiele, wskazując na to, że w powieści wydarzy się tragedia. Owszem, jest to prawda, ale ma ona miejsce dopiero pod koniec utworu, zatem opis zdradza niemal cały zarys fabuły. I w czasie jej lektury ciągle zastanawiałam się, kiedy ta tragedia nastąpi, snując domysły na temat ewentualnego przebiegu zdarzeń związanego z poszczególnymi bohaterami. Ów kulminacyjne wydarzenie, wraz z kolejną stroną książki, zdawało się być do przewidzenia, choć i tak nie do samego końca, bo zaskoczyło mnie ogromnie. Radzę unikać czytania recenzji i opinii zdradzających zakończenie powieści, bo to zepsuje całą przyjemność podczas jej czytania. Mnie ona absolutnie zszokowała, co zawdzięczam oczywiście profesjonalizmowi Elizabeth Flock. Autorka wykonała świetną pracę, choć poruszyła tematy trudne i skłaniające czytelnika do przemyśleń.

Pięć godzin, które poświęciłam na lekturę książki "Emma i ja", dostarczyło mi niesamowicie wiele wrażeń i emocji. Burzy emocji. W powieści bowiem mogłam odnaleźć fragmenty budzące niepokój, współczucie, przerażenie i wzburzenia, a także radość i łzy wzruszenia. Na ogół jednak jest to utwór smutny, przechodzący wszelkie ludzkie wyobrażenia, ale dlaczego - o tym trzeba się przekonać na własnej skórze, sięgając po niego.

"Emma i ja" to książka, którą polecam każdemu, kto choć odrobinę gustuje w powieściach społeczno-obyczajowych i psychologicznych. O dzieciach. Ich trudnym dzieciństwie i krzywdach, jakich muszą doznawać. Każdemu, kto potrafi wycisnąć z siebie choć cień współczucia i nie pozostaje obojętny na niepożądane zachowania w społeczeństwie, w środowiskach rodzinnych i szkolnych. Tej książki nie da się tak szybko zapomnieć. Jestem więc niezmiernie ciekawa innych utworów Elizabeth Flock, które, tak jak "Emma i ja", cieszą się dobrymi opiniami czytelników. Mam nadzieję, że wkrótce zapoznam się z którymś z nich.

niedziela, 22 stycznia 2012

"Zły wpływ" - Ramsey Campbell

Wydawnictwo: Replika, 2011.
Liczba stron: 312.
Oprawa: miękka ze skrzydełkami.
Rozpoczęcie lektury: 20.01.2012.
Zakończenie lektury: 22.01.2012.
Moja ocena: 5/10.

Ramsey Campbell to angielski pisarz, twórca horrorów i książek fantastycznych. Wielokrotnie nagradzany, autor około trzydziestu powieści i wielu opowiadań. Do 1973 roku, kiedy to postanowił żyć z pisania, był pracownikiem służby cywilnej i bibliotek publicznych. W Polsce zostały dotychczas wydane jego trzy powieści: "Wieża strachu", "Najciemniejsza część lasu" oraz "Zły wpływ". Ta ostatnia jest uważana za jedną z ważniejszych książek w dorobku Campbella.

"Zły wpływ" to wbrew pozorom powieść mająca już ponad dwadzieścia lat. Dlaczego wbrew pozorom? Bo w Polsce została wydana po raz pierwszy dopiero w zeszłym roku, co dla niektórych może oznaczać to, że jest po prostu nowa. Ale charakter tej książki pozwala rozwiać wszelkie wątpliwości. Należy ona bowiem do typowych bezkrwawych horrorów lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XX wieku. Nic więc dziwnego, że w czasie lektury jej klimat przywoływał w moich myślach obrazy takich filmów, jak "Omen", "Zemsta po latach" czy "Synalek". "Zł wpływ" to opowieść określana mianem "ghost story", mająca na celu ukazanie czytelnikowi kwestii istnienia życia po śmierci, a przy okazji przestraszenie go.

Rzecz dzieje się w Wielkiej Brytanii, rozpoczynając się śmiercią zgorzkniałej staruszki Queenie, niegdyś ciągle ingerującej w życie swych krewnych. Niejeden z nich niemile wspomina swoje dzieciństwo bądź swą młodość, dlatego zakończenie żywota Queenie wywołuje raczej ulgę aniżeli smutek i cierpienie. Do czasu, gdy w dniu pogrzebu członkowie rodziny Faradayów odkrywają, że stara ciotka ma zostać pochowana z medalionem zawierającym pukiel włosów małej Rowan, córki Dereka i Alison. Nie podoba się to Hermione, siostrze Alison, która dość nacierpiała się przez zmarłą, a którą wszyscy posądzają o popadanie w szaleństwo. Ostatecznie Queenie zostaje pogrzebana z wisiorkiem. Jakiś czas po pogrzebie Rowan poznaje nową koleżankę, wyniosłą i staromodną Vicky, pod wpływem której zaczyna się do niej upodabniać, a tym samym również upodabniać się do zmarłej Queenie. Ci, którzy odkrywają prawdę o tożsamości Vicky, zostają w jakiś sposób uciszeni, a mała Rowan w dalszym ciągu pozostaje w niebezpieczeństwie. Czy jej rodzice zdążą na czas odkryć przerażające fakty? Jakie pułapki zza grobu ma w zanadrzu ciotka Queenie? Czy komukolwiek uda się zapobiec jej dalszej egzystencji?

Queenie to postać kierująca się zasadą "Nie musisz umierać, chyba że tego chcesz. A nie zechcesz tego, jeśli się nie zestarzejesz. To wszystko tylko iluzje: choroba, starzenie się, śmierć. Jeśli bardzo chcesz, w końcu przejrzysz je wszystkie"*. Dlatego od zawsze była przekonana, że nie umrze, czując się dzięki temu lepsza i bardziej wartościowa od innych. "Każdy miał w sobie surowego sędziego - może to właśnie on decydował, jaka wieczność jest dla nas właściwa"**. Wygląda na to, że Queenie już dawno zabawiła się w sędziego i zdecydowała o własnym losie kosztem Rowan i jej rodziców. "Może wszystko po drugiej stronie było tylko samotnym, niekończącym się snem i nie miało znaczenia, czy trwało to tylko w momencie śmierci, czy przez wieczność; to, co się wtedy działo, nie miało już nic wspólnego z życiem na jawie - oba światy niekiedy się przenikały"***. Dalsze wydarzenia w powieści dadzą jej bohaterom do zrozumienia, w jak dużym stopniu i do jakich skutków to przenikanie potrafi doprowadzić.

Ogólny zarys fabuły "Złego wpływu" wydaje się ciekawy, ale zanurzając się w nią głębiej, już nie jest tak kolorowo. Campbell bardzo wolno rozwija każdy nowy wątek i niektóre z nich dość szybko kończy, nie wyjaśniając ich w całej okazałości. Powieść zamiast przerażać przynudza, a dzieje się to za sprawą przydługich opisów miejsc i krajobrazów, które miałam ochotę za każdym razem pominąć. Niewielkie napięcie pojawiało się tylko we fragmentach poprzedzających tragiczne wypadki. Irytowały mnie zachowania wielu bohaterów, którzy wydawali mi się postaciami ponurymi i bezbarwnymi. Najlepiej wspominam ciotkę Rowan, Hermione, uważaną przez swą rodzinę za nieco obłąkaną, oraz wujka dziewczynki, Lance'a, owianego tajemniczą przeszłością, któremu autor poświęcił absolutnie zbyt mało miejsca w swej powieści.

"Zły wpływ" to utwór, który mimo jednolitego i spokojnego tempa akcji zdołał zainteresować mnie przebiegiem kolejnych wydarzeń, z których część okazała się zaskakująca, a część przewidywalna, prowadząc wspólnie do dość banalnego zakończenia, które mnie nie usatysfakcjonowało. Do ostatniej strony epilogu czekałam na coś budzącego prawdziwą grozę, miałam nadzieję, że chociaż zakończenie wywoła jakiś dreszcz na mym ciele, ale jednak tak się nie stało. Podobało mi się natomiast poruszenie w powieści ważnej kwestii, jaką jest miłość rodzicielska, pogłębiona szczególnie po trudnych przeżyciach dziecka. Małżeństwo Faradayów nie należało do idealnych i borykało się z rozmaitymi problemami, a mimo to dbało o Rowan jak najlepiej potrafiło, nawet gdy dziewczynka znalazła się pod niepożądanym wpływem ciotki Queenie. Przeobrażenia Rowan również okazały się interesujące, choć myślałam, że stanie się ona o wiele bardziej złą i nieposłuszną osóbką.

Zdaję sobie sprawę z tego, iż nie każdy horror musi charakteryzować się rozlewem krwi i brutalnością, ale tej brutalności właśnie w "Złym wpływie" mi trochę zabrakło. Utwór ten przypomina bardziej opowieść obyczajową z elementami fantastycznymi w postaci nadprzyrodzonych zjawisk aniżeli horror. Usprawiedliwia go jednak fakt, że powstał pod koniec lat osiemdziesiątych XX wieku, a wtedy horrory przybierały znacznie łagodniejszą postać niż te powstające w czasach dzisiejszych. Nie jest łatwo za pomocą słowa pisanego ukazać strach i przerażenie, a co dopiero coś, co mogłoby przestraszyć czytelnika, dlatego do książek będących horrorami podchodzę rzadziej i z dużą rezerwą. O wiele bardziej lubię filmy tego gatunku, zwłaszcza te powstałe przed nadejściem XXI wieku, dlatego jeśli "Zły wpływ" doczekałby się w dawniejszych czasach swego odzwierciedlenia na wielkim ekranie, chętnie bym je obejrzała.

Powieść Ramseya Campbella nie zachwyciła mnie, ale też nie rozczarowała na tyle, bym zaczęła żałować czasu spędzonego na jej lekturze. Miłośnikom horrorów mniej lub bardziej się spodoba. Nie jest to żadna krwawa historia, co może sugerować okładka Replikowego wydania, lecz całkiem przyzwoita, niewymagająca opowieść o powrocie do świata żywych osoby, która za wszelką cenę dąży do uniknięcia śmierci. Nieważne, że swoim postępowaniem doprowadzi do tego, że cała jej rodzina już nigdy nie będzie taka jak dawniej...

*s.66
**s.114
***s.148

Za książkę dziękuję portalowi Zbrodnia w Bibliotece.

piątek, 20 stycznia 2012

"Drugie spojrzenie" - Jodi Picoult

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka, 2010.
Liczba stron: 504.
Oprawa: miękka.
Rozpoczęcie lektury: 15.01.2012.
Zakończenie lektury: 19.01.2012.
Moja ocena: 7/10.

Jodi Picoult to amerykańska powieściopisarka, autorka kilkunastu bestsellerów, przetłumaczonych na wiele języków, których łączny nakład na świecie przekroczył już czternaście milionów egzemplarzy. Za całokształt twórczości została uhonorowana w 2003 roku nagrodą New England Book. Cztery z jej dotychczas wydanych książek doczekało się adaptacji filmowych. W swoich utworach autorka łączy elementy powieści obyczajowej z romansem, psychologią, socjologią i innymi naukami społeczno-edukacyjnymi.

Picoult, która jest znana przede wszystkim z powieści poruszających tematy społeczno-obyczajowe, tym razem zaskakuje. "Drugie spojrzenie" to utwór będący prawdziwą mieszanką literacką, opowiadającą o miłości, wartościach ludzkiego życia i radzeniem sobie z tematyką śmierci, przeplataną zjawiskami paranormalnymi i wydarzeniami rodem z najprawdziwszego kryminału. Z jednej strony ta różnorodność może przerazić i zniechęcić do lektury, a z drugiej - zaciekawić czytelnika do tego stopnia, by przekonać się, czy autorka podołała wyzwaniu i udźwignęła ciężar tej niecodziennej historii na tyle, by opisać ją w zgrabnie pozytywny sposób.

Fabuła "Drugiego spojrzenia" toczy się w Vermoncie, w Stanach Zjednoczonych, i jest ściśle powiązana z historią Indian Abenaki. Pewna firma deweloperska wykupuje ziemię od umierającego profesora, by wybudować na niej galerię handlową. Wywołuje to falę protestów miejscowych Indian, usilnie wierzących, że ów ziemia jest miejscem pochówku członków ich grupy. Jakby na dowód tego, w miasteczku Comtosook zaczynają się dziać niewiarygodne rzeczy, począwszy od padających z nieba płatków róż, przez zamarznięcie ziemi w środku lata, aż po nieprawidłowe funkcjonowanie mieszkańców, nieświadomych zmian w swym życiu, i ich gospodarstw. Ludzie zwyczajnie zaczynają gubić się w swych myślach i czynnościach, a wszystkie te dziwne zjawiska przypisują obecności ducha, który w jakiś sposób nie zaznał spokoju w przeszłości, a teraz daje o sobie znać, prowadząc głównego bohatera powieści, łowcę duchów, Rossa Wakemana, do wydarzeń sprzed siedemdziesięciu lat, poprzez odkrycie których teraźniejszość już nigdy nie będzie taka jak do tej pory...

"Drugie spojrzenie" to książka podzielona na trzy części, które z kolei składają się z dość długich rozdziałów. Pierwsza część skupia się na wydarzeniach roku 2001, druga z nich sięga w przeszłość - do roku 1932, a akcja ostatniej toczy się znów w roku 2001. Muszę przyznać, że nie było mi łatwo przebrnąć przez część pierwszą, która już na samym początku przytłoczyła mnie ogromną ilością bohaterów i ich historii, pozornie ze sobą niezwiązanych. Akcja poruszała się bardzo wolno, a fragmenty dotyczące zjawisk paranormalnych pojawiających się z życiu mieszkańców Comtosook przypominały bardziej bajkę fantasy aniżeli poważną powieść. Moje odczucia co do tej książki diametralnie zmieniły się po dotarciu do znacznie ciekawszego epizodu, jakim była znajomość Rossa Wakemana z tajemniczą Lią Beaumont. Koniec części pierwszej zaskakuje, choć troszkę spodziewałam się takiego, a nie innego obrotu zdarzeń. Druga część, najkrótsza z wszystkich trzech, przedstawia dawne życie wspomnianej już Lii, będące zalążkiem kryminalnego rozwoju akcji znajdującej swoje zakończenie w czasach nowszych części trzeciej powieści Picoult.

Jako że jestem wielką miłośniczką kryminałów, cała ta sprawa związana ze śledztwem z niedopatrzeniami z przeszłości pochłonęła mnie bez reszty. Tym bardziej, że doprawiona została pikantną przyprawą w postaci ducha, a historia o duchach również uwielbiam, choć czasami wywołują one we mnie mocne dreszcze i wiele sprzecznych emocji. Czy wierzę w duchy? Tak. Dlatego paranormalny charakter "Drugiego spojrzenia" podwoił moją ciekawość i chęć na lekturę tej książki. Każdy ma przecież indywidualne wyobrażenie i własne koncepcje na temat istnienia nadprzyrodzonych zjawisk, w tym istot określanych mianem ducha. Byłam więc ogromnie zaintrygowana tym, co ma w tej kwestii do powiedzenia czytelnikom Jodi Picoult, i nie rozczarowała mnie swoim postrzeganiem życia, śmierci oraz balansowania między nimi.

Ross Wakeman to bohater smutny i tragiczny, usilnie pragnący śmierci, by "przejść na drugą stronę" i znaleźć się przy zmarłej narzeczonej. Jego próby samobójcze kończą się niepowodzeniem, więc cierpi, a jednocześnie nie zdaje sobie sprawy z tego, ilu cierpień dostarcza swoim postępowaniem siostrze Shelby i jej synkowi Ethanowi. Bohater bierze udział w dochodzeniu dotyczącym przeszłości Lii Beaumont, postaci równie, a może nawet bardziej tragicznej niż on sam, które jeszcze nie raz go zawiedzie, ale też zmieni jego życie na zawsze. Zresztą nie tylko jego. Losy wielu bohaterów pojawiających się w "Drugim spojrzeniu" w mniej lub bardziej oczekiwany sposób połączą się ze sobą nie tylko więzami pokrewieństwa, ale też więzami miłości, przyjaźni lub po prostu wspólnej historii.

Historii sięgającej Vermonckiego Programu Eugenicznego z lat dwudziestych i trzydziestych XX wieku, który istniał naprawdę, co zaznacza autorka w swym posłowiu na końcu książki. Główny przedstawiciel tego ruchu, Henry F. Perkins, dążył do tego, by "oczyścić" populację ludzką z najbardziej problematycznych obywateli, zarówno tych borykających się z niepożądanymi chorobami genetycznymi, jak i tych przejawiających złe cechy charakteru, prowadzące do czynów przestępczych i niemoralnych. Owo "oczyszczenie" miało postępować dzięki zalegalizowanemu zabiegowi sterylizacji, choć ów zabieg nie zawsze był wykonywany za zgodą pacjentów. Okrucieństwa, jakie stosowali przytaczani przez pisarkę naukowcy i lekarze, były skierowane głównie przeciwko nieczystym rasom ludzkim, z przedstawicieli których robiono ludzi o wiele bardziej chorych umysłowo i niedołężnych niż byli, by tylko osiągnąć swój wysoko postawiony cel. Nic więc dziwnego, że tego typu metody znalazły swoje odzwierciedlenie z czasach panowania Hitlera, kiedy to popularność zyskał proces tworzenia "nadludzi". Smutne i wstrząsające, ale prawdziwe. Jedyne, co przeszkadzało mi w odbiorze tekstu poświęconego powyższym rozważaniom, była zbyt duża ilość informacji i danych rodem z dziedzin biologii i genetyki, która i tak w większym stopniu okazała się dla mnie niezrozumiała. I niepotrzebna w kontekście zrozumienia ogólnego problemu eugeniki.

Ale nie tylko o przygnębiających i przerażających kartach historii z życia bohaterów można poczytać w "Drugim spojrzeniu". Bardzo ucieszyło mnie ukazanie rozwoju miłosnego uczucia pomiędzy Shelby Wakeman a policjantem Elim Rochertem, a także przywołanie magicznego i tajemniczego świata dwójki małych, ale jakże sprytnych i inteligentnych dzieci, Ethana i Lucy. Oboje musieli borykać się z uciążliwymi chorobami, dolegliwościami i lękami z nimi związanymi, narażając się niejednokrotnie na śmierć. Szczególnie postać Ethana, dziewięciolatka uczulonego na światło słoneczne, bardzo mnie zaintrygowała. Picoult przypisała temu chłopcu cechy dorosłego mężczyzny, który wie, że choroba w każdej chwili może zakończyć jego istnienie, a mimo to nie boi się o tym rozmawiać i pragnie czerpać z życia jak najwięcej. Z kolei Lucy, astmatyczka posiadająca zdolność widzenia duchów... no cóż, myślę, że gdyby powstał dalszy ciąg "Drugiego spojrzenia", niejedno mogłoby się zdarzyć. Ale póki co, zachęcam do lektury tejże powieści.

"Drugie spojrzenie" to dopiero drugi utwór Jodi Picoult, z którym się zapoznałam. Mimo ciągnącego się niemiłosiernie długo nudnego początku wywołał we mnie burzę emocji, do czego chyba powinnam zacząć się przyzwyczajać, bo po książkę tej autorki sięgnę na pewno jeszcze nie raz. Picoult potrafi zręcznie manipulować czytelnikiem, wyciskając z niego wszystkie uczucia, począwszy od zniechęcenia, złości, przerażenia, przez napięcie i szok, aż po radość i łzy wzruszenia, przepłukujące oczy pod koniec powieści. To wspaniała opowieść z dreszczykiem i wątkiem kryminalnym o tym, że nie należy się poddawać, gdyż w najbliższym otoczeniu zawsze znajdzie się ktoś bliski, w którym można znaleźć oparcie, lub ten ktoś może szukać oparcia w nas. Istotnym czynnikiem jest tutaj miłość. I poświęcenie dla drugiej osoby, choć te dwa zjawiska nie zawsze są w stanie iść ze sobą w parze, co nie znaczy, że trzeba z tego powodu obarczać się winą i skazywać na cierpienie. Bywa przecież, że pomimo naszych błędów losy nasze i naszych bliskich zostaną skierowane na właściwą i lepszą drogę.

Polecam tę książkę miłośnikom twórczości Jodi Picoult, choć uprzedzam, że dla niektórych wszelkie nadprzyrodzone zjawiska w niej ukazane mogą wydać się czymś absurdalnym. Tym, którzy gustują w historiach o duchach, a także lubią odkrywać tajemnice rodzinnych sekretów z przeszłości wraz z kolejnymi kartami powieści, "Drugie spojrzenie" na pewno się spodoba. To doskonała lektura na kilka wieczorów. Książka liczy około pięciuset stron zadrukowanych dość gęstą czcionką, ale potrafi zainteresować do tego stopnia, że liczba nieprzeczytanych kartek będzie malała w mgnieniu oka.

niedziela, 15 stycznia 2012

Stosik styczniowy

Moje niewielkie zdobycze książkowe minionej połowy stycznia:


Od dołu:
- "Tunel" - Gary Braver - wygrana w jednym z konkursów organizowanych przez portal Zbrodnia w Bibliotece;
- "Krzywa Sweetmana" - Graham Masterton - jak wyżej :);
- "Zły wpływ" - Ramsey Campbell - jak wyżej :);
- "Emma i ja" - Elizabeth Flock - bardzo, bardzo tani zakup na Allegro;
- "Szczęściara" - Alice Sebold - jak wyżej :);
- "Jak w niebie" - Marc Levy - jak wyżej :); już przeczytana - recenzja TUTAJ;
- "W następnym życiu" - Marc Levy - jak wyżej :).

To tyle przyjemności na dziś, a tymczasem uciekam na uczelnię ;).
Pozdrawiam ciepło!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...